Szukasz pomocy, nie wiesz jakie dewocjonalia wybrać? Zadzwoń lub napisz do nas: kom.: (+48) 691 644 644, (+48) 661 677 677, tel.: (+48) 22 102 1977, email: poczta@jp2.sklep.pl
MARIAM - Znane i nieznane historie o Maryi w świetle tradycji hebrajskiej
dodaj do przechowalni
0
Opis
MARIAM - Znane i nieznane historie o Maryi w świetle tradycji hebrajskiej
„MARIAM - Znane i nieznane historie o Maryi w świetle tradycji hebrajskiej" ks. Sławomira Abramowskiego to już druga książka – cegiełka na budowę pierwszego w Warszawie kościoła dedykowanego św. Janowi Pawłowi II, oraz Centrum Rodziny JP2.
Jako zachętę do zakupienia i przeczytania tej najnowszej książki autorstwa ks. Sławomira Abramowskiego przedstawiamy fragmenty rozdziału "Dzieciństwo Maryi".
DZIECIŃSTWO MARYI
Trzeba zacząć od tego, że Maryja była „dzieckiem świątynnym”, czyli wychowywała się od mniej więcej trzeciego roku życia w Świątyni Jerozolimskiej. Właściwie wszystkie stare chrześcijańskie tradycje pochodzące z Izraela są w tym punkcie zgodne. No dobrze - ale jak to się stało i skąd Maryja wzięła się w Świątyni? O tym mówią starożytne pisma chrześcijańskie. Należy do nich jeden z bestsellerów wszechczasów, „Historia narodzin Maryi”, zwana również od XVI wieku „Protoewangelią Jakuba”; dzieło, które wywarło ogromny wpływ na tradycję i liturgię chrześcijańską. (…) Gdy ta księga była spisywana, żyli jeszcze świadkowie, którzy bądź osobiście pamiętali te wydarzenia, bądź też znali je z bezpośrednich przekazów swoich przodków - gdyby więc coś zawartego w tej tradycji było nieprawdą, na pewno zwróciliby na to uwagę i dzieło nie cieszyłoby się tak ogromną popularnością. To z niego pochodzi nasza wiedza o osobach i wydarzeniach, które celebrujemy w Kościele po dziś dzień, na przykład wspomnienie rodziców Maryi – Joachima i Anny (obchodzimy je 26 lipca). Podobnie ma w niej swoje korzenie święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny (8 września) i Ofiarowania Maryi w Świątyni (21 listopada) - dawniej celebrowane nawet jako uroczystości. Kluczowe osoby i wydarzenia, które w nich wspominamy, są nam znane wyłącznie z narracji „Historii narodzin”. Zapoznajmy się z nią zatem trochę bliżej. Otóż według niej Joachim, bogaty i pobożny Hebrajczyk pochodzący z Nazaretu i jego żona Anna, pochodząca z Betlejem, przez dwadzieścia lat po ślubie nie mogli mieć dziecka. Był to ich życiowy dramat, bo żaden sprawiedliwy w historii Izraela nie był bezdzietny, więc mimo świętego życia, wielu ofiar, które składali i jałmużn, które dawali, wszyscy traktowali ich jako przeklętych przez Boga. Pewnego dnia udręczony tymi kalumniami Joachim udał się na pustynię, by tam wylać przed Bogiem swą niedolę. Po czterdziestodniowej modlitwie i poście ukazał mu się anioł i oznajmił, że jego prośba została wysłuchana. Podobnie anioł nawiedził Annę, która z natchnienia Bożego (podobnie jak biblijna Anna, matka proroka Samuela) złożyła ślub, że jeśli urodzi się dziecko, to odda je na służbę do Świątyni. Jej mąż, gdy już wrócił z pustyni i spotkał się z żoną, zaakceptował ten ślub (śluby kobiet były ważne tylko po zatwierdzeniu przez męża), po czym oboje złożyli obfite ofiary i oczekiwali na potomstwo. Tak też się stało. Maryja urodziła się w Jerozolimie, nieopodal znanej nam z Ewangelii i znalezisk archeologicznych sadzawki Betesda. (…) Po trzech latach radości, (…) szczęśliwi i syci swych dni Joachim i Anna postanowili dopełnić danego Bogu ślubu i ich córka została uroczyście zaprowadzona do Świątyni, a gdy rodzice postawili ją na schodach wiodących na dziedziniec kapłański, łaska ogarnęła małą Maryjkę, która zatańczyła tam, wbiegła na górny dziedziniec i nie chciała już więcej wracać z rodzicami do domu. Od tej pory stała się dzieckiem świątynnym. Od razu na początku trzeba podkreślić jedną rzecz. Maryja trafiła do Świątyni, która właśnie powstawała. Urodziła się rok przed tym, nim Herod zaczął rekonstrukcję Przybytku. Sam Przybytek, czyli najważniejsza część Świątyni, został wybudowany przez kapłanów-budowlańców bardzo szybko, w półtora roku, jakiś rok lub dwa lata przed tym, jak Maryja tam trafiła; zaś podczas jej pobytu w Świątyni trwała nadal budowa krużganków i dziedzińca zewnętrznego, która zakończyła się, gdy Maryja miała około dziewięciu lat. Dlaczego to wydaje się ważne? Bo budowa Świątyni była niezwykłym czasem, pełnym ducha i radości. (…) Wyjaśniał to Józef Flawiusz, żyjący sto lat później rzymski historyk żydowskiego pochodzenia. (…) 1 Było bardzo wielu ludzi, którzy przychodzili do Świątyni na modlitwę i adorację obecności Boga (tak samo, jak dziś robimy to my) i z radością odnotowywali kolejne postępy budowy. Świetnie znamy to z budowy naszego kościoła św. Jana Pawła II w Warszawie (cegiełką na jego budowę jest właśnie ta książka). Nie ulega wątpliwości, że ci ludzie tworzyli entuzjastycznie nastawioną wspólnotę ducha. Była ona zjednoczona wokół mieszkania Boga w jego Przybytku wśród swojego ludu, zapraszającego do adoracji tej obecności Ojca. No cóż, nie było wtedy tabernakulów w kościołach, ale było to Miejsce (hebr. ha-Makom) obecności, Miejsce zamieszkania JHWH, które wierzący Izraelici adorowali z czcią i radością. Nie przez przypadek sam Pan Jezus spędzał ze swoimi uczniami dużo czasu na Górze Oliwnej, z której był doskonały widok na Przybytek, dom Ojca - było to świetne miejsce nie tylko do nauczania, ale i adoracji obecności Ojca w Jego domu. Drugą rzeczą, która jednoczyła tą niezwykłą i jedyną w swoim rodzaju wspólnotę, było Słowo Boże, bogato proklamowane w Świątyni wraz z objaśnieniami, jakby homiliami, zwanymi midraszami. Było ono głoszone co szabat, a szczególnie obficie przeżywane w czasie Sukkot (Świąt Namiotów), kiedy zgodnie z przykazaniem i tradycją proklamowano całą Torę (pięć pierwszych ksiąg Biblii). Rabini mieli wtedy obowiązek nauczać, objaśniając Torę w Świątyni – realizował go również sam Pan Jezus. Trzecim elementem, na którym opierało się dojrzewanie w wierze młodej Maryi, były wspaniałe celebracje świątynne. Chociaż Maryja jako kobieta nie mogła w wielu z nich uczestniczyć (…), to Ona także, nie mniej niż uprzywilejowani mężczyźni, przeżywała te wszystkie pełne ducha i entuzjazmu uroczystości. Formacja wiary Maryi nie była zatem w żadnym calu indywidualistyczna, trzeba to sobie jasno powiedzieć – Maryja wzrastała we wspólnocie wiary! Na początku tego dojrzewania towarzyszyli jej jeszcze rodzice, ale nawet po tym, kiedy już odeszli, Panienka nadal miała swoją wspólnotę, którą zostawiła dopiero wychodząc za mąż. Nie dziwi nas to. Nie ma bowiem dojrzewania w wierze bez wspólnoty. I choć znamy takie wyjątki, szczególnie wśród proroków (na przykład Jan Chrzciciel), to Maryja do nich nie należała – jej wiara ukształtowała się w oparciu o wiarę tej szczególnej wspólnoty zjednoczonej wokół Przybytku Jahwe, Słowa Bożego i liturgii. Warto to mocno podkreślić dziś, gdy tak popularna jest koncepcja indywidualnego rozwoju. Ludzie mają swoich trenerów personalnych, którzy wyjaśniają im, jak się mają odżywiać, co mają ćwiczyć, jak pozytywnie myśleć, jak medytować itp. – i tak samo dzisiejszy człowiek myśli, że może osiągnąć dojrzałość w wierze i wejść w głęboką relację z Bóstwem indywidualistycznie w jakiejś dowolnie wybranej religii. Nic bardziej mylnego. (…) Najszybciej i najłatwiej jest się zbawić we wspólnocie wiary. Tak stało się w przypadku Maryi, wychowanej od dziecka w kochającej i adorującej Boga i Jego Słowo wspólnocie Świątyni. Miszna, dzieło tradycji Izraela opisujące Świątynię, jej liturgie i obyczaje z nią związane na kilkadziesiąt lat po tym, jak Maryja do niej trafiła, potwierdza fakt, że były dzieci mieszkające na jej terenie i posługujące w niej. (…) Do takich dzieci należała Maryja. Jej rodzice po oddaniu upragnionej córeczki do Świątyni zapewne codziennie przychodzili tam i spędzali z ukochaną córcią dużo czasu, ale cóż, mieli już swoje lata. Całkiem możliwe, że nie pożyli już długo. (…) Czym wyróżniały się owe dzieci świątynne? O tym Miszna również wspomina przy różnych okazjach. Przede wszystkim te niekapłańskie dzieci traktowane były jak adoptowane dzieci kapłańskie (najwyraźniej po to, by mogły jeść z ofiar), podobnie jak biblijny prorok Samuel usynowiony przez kapłana Helego, który mimo, że żyli jeszcze jego rodzice, stał się dla Helego jak własne dziecko i tak był traktowany. Pełnił nawet posługę kapłańską, mimo iż nie pochodził z pokolenia Lewiego (por. 1 Sam 2,18n). (…) Nie odróżniało się to w praktyce od formalnej adopcji, dlatego Maryja w gruncie rzeczy została przygarnięta przez ród Aarona, ród kapłanów i tak ją traktowano – jako dziecko kapłańskie. Tak też sugeruje wypowiedź anioła Gabriela, który podczas Zwiastowania mówi do Maryi 2 o Elżbiecie, że jest jej krewną - a przecież Elżbieta była ewidentnie z pokolenia Lewiego, z rodu kapłańskiego. Pewnie dlatego również niektórzy Ojcowie Kościoła powiadają w związku z tym, że nasz Pan, Jezus Chrystus wypełnił zapowiedź Biblii, że Mesjasz będzie zarówno Królem, jak i Kapłanem, bo pochodził on po ojcu z królewskiego rodu Dawida, a po matce, w opisany przed chwilą sposób – z rodu kapłańskiego. Nie zapominajmy również, że w czasie, kiedy Maryja była rezydentką świątynną, trwały jeszcze kolejne etapy tej budowy, którymi były dziedzińce i krużganki, a później jeszcze były dokańczane mury opasujące górę, na której stała Świątynia. A jak to przy budowie, zawsze jest masa roboty przy robotnikach. Trzeba ich nakarmić, przynosić im wodę, nieraz pomagać przy wynoszeniu gruzu czy sprzątaniu. Bez wątpienia Maryja miała bardzo dużo zajęć każdego dnia. Za młodu pewnie świetnie nauczyła się, jak zadbać o to, by wszystkich nakarmić i napoić. Może wiele razy z zaufaniem zwracała się do Boga o pomoc, gdy czegoś brakowało – i stąd są korzenie tej wiary, z którą zwróciła się do Jezusa w Kanie: Wina nie mają? (…) Maryja w konsekwencji swojej posługi w Świątyni doskonale znała i rozumiała Pismo Święte. Taki luksus był absolutnie nieosiągalny dla dziewcząt w jej wieku i w ogóle dla ogromnej większości kobiet w Izraelu. Zgodnie z przykazaniem Bożym uczyło się pisać i czytać tylko chłopców, (…) To dlatego ogromna większość kobiet w Izraelu albo czytała słabo, albo w ogóle nie umiała czytać. Sporo mężczyzn zresztą też, ale to z innych przyczyn – po prostu nie za bardzo chciało im się uczyć. Dlatego zrozumiała była sytuacja, w której nawet arcykapłan (tak, właśnie!) nie umiał czytać, więc gdy obowiązek nakazywał mu coś przeczytać z Tory, brał do pomocy jednego z kapłanów. (…) Maryja była zatem w tej wyjątkowej sytuacji, że mogła łatwo nauczyć się czytać - i tak też się stało. Często w szabaty i uroczystości słuchała zapewne proklamowania słów Biblii i nauczań rabinów na dziedzińcu Świątyni, poznając w ten sposób dogłębnie i chłonąc Słowa Boże. To łatwo pozwala zrozumieć, dlaczego i jej Syn już w młodym wieku tak kochał i doskonale znał Pisma Święte. Niedaleko pada jabłko od jabłoni. I tak mijały lata. Zapewne Maryja chętnie pozostałaby w Świątyni na zawsze, ale cóż, dziewczynki mogły przebywać w służbie Świątyni tylko do wieku dziesięciu lat. Również w tym wypadku chodziło o uniknięcie niespodziewanego zanieczyszczenia miejsca świętego przez krew menstruacyjną. „Historia Narodzenia” opowiada, że Maryja miała jednak lat dwanaście, gdy kapłani zdecydowali się ją usunąć ze Świątyni. Jeden z późniejszych apokryfów tłumaczy to faktem, że kapłanom zwyczajnie żal było eksmitować z Domu Bożego rozmodloną, pełną radości i zawsze chętną do pomocy dziewczynkę, którą wszyscy bardzo lubili – dlatego tak długo przeciągali ten czas.
Całkowity dochód ze sprzedaży książki przeznaczony jest na budowę kościoła i Centrum Rodziny Świętego Jana Pawła II w Warszawie.
- Kościół jest zaprojektowany według starożytnej architektury chrześcijańskiej, która wyraża poczucie wspólnotowości chrześcijańskiej – pisze ks. Abramowski w Posłowiach.
Z kolei Centrum Rodziny Świętego Jana Pawła II ma być środowiskiem, w którym będzie tętnił żywy Kościół, w którym każdy znajdzie swoje miejsce, jest chciany, akceptowany i może poczuć się częścią jednej wielkiej rodziny chrześcijańskiej.
Znajdą się tam salki dla wspólnot, tzw. katechumenium, wykorzystywane także jako pomieszczenia do edukacji z niezbędną infrastrukturą dla liturgii, ale też spotkań i warsztatów.
Hasłem przewodnim Centrum Rodziny jest: Żywy człowiek. Żywy Bóg. Żywy Kościół.
Więcej o inicjatywie na stronie www.centrumrodzinyjp2.pl